Recenzja [227] Magdalena Witkiewicz, Alek Rogoziński "Biuro M"

Hej! Jak widzicie, powoli chęci wracają. Zarówno do czytania, jak i do pisania. Na ten moment nie chcę niczego zapeszać. Jak widzicie po tytule jest to książka duetu, który raczej nigdy mi się nie znudzi. Zapraszam! :)


Autor: Magdalena Witkiewicz, Alek Rogoziński.
Tytuł: Biuro M.
Ilość stron: 360
Wydawnictwo: Filia
Cena: 36,90 zł

"Ktoś jej kiedyś powiedział, że przeciwieństwem miłości nie jest nienawiść. Jest nim właśnie obojętność. Nienawiść to ciągle uczucie, które od miłości dzieli bardzo cienka, czasem wręcz niezauważalna linia. I łatwo ją pokonać w obie strony. A obojętności nie da się zwalczyć niczym."

Książkę Magdy i Alka zakupiłam już dawno temu, bo na warszawskich targach książki, jednak dopiero teraz udało mi się ją przeczytać. Jestem bardzo miło zaskoczona, że ta dwójka, zwariowanych pisarzy ponownie wprowadza nas w świat mieszkańców Miasteczka. Czy mi się podobało? Naturalnie. Było lekko, wesoło, romantycznie i zgrabnie.

Barbara jest kobietą, która wiele w życiu przeszła. Ma dosyć związków, już nie wspominając że jeśli facet nazywa się Michał to od razu jest skreślony na start. Postanawia wyprowadzić się od rodziców, wraz z nowo przygarniętym kotem Puszysławem. Na jedzenie dla siebie i kota trzeba zarobić, widząc ogłoszenie na oknie kamienicy i jednocześnie spełniając kłamstwo powiedziane swej rodzicielce nasza Basieńka postanawia zaryzykować, tylko co jeśli jej umysł informatyka nie będzie miał tam żadnego zastosowania?

Jacek jest mężczyzną z pewnością przystojnym, jednak na tyle kochliwym, że gdy tylko w zasięgu jego wzroku pojawia się piękna dama to zaczyna tracić zmysły. Jak przystało na porządnego mężczyznę postanawia raz na zawsze znaleźć dobrą pracę, co zrobić gdy jednak ta praca nie chce znaleźć jego? Czy miejscowe biuro matrymonialne "Minewra" będzie miejscem idealnym dla Jacka?

Oboje nie mieli szczęścia w miłości, jednak los chciał by ich drogi zeszły się we wspólnej pracy. Razem z panem Waldemarem, który jest sprzedawcą od ziółek i wszelkich naparów, a także wróżką Nasihą czy szefową biura Krystyną przeżywają wspólne historie, które bardzo często były powodem do uśmiechu na mej twarzy.

Barbara próbuje ogarnąć informatyczny system Krystyny, by mieć jak najmniej papierkowej roboty. Natomiast Jacek korzystając z uroków miejsca pracy poluje na kolejne niewiasty. Nawet jeśli są niezwykle tajemnicze i skrywają sekrety pod jedwabną apaszką ;)

Można by zgadnąć, że Miasteczko to wieś spokojna, taka gdzie wszyscy się znają, szanują. Jednak Alek i Magda pokazują, że jest to na pewno miejsce w którym wszystko może się zdarzyć. Nie tylko gdy każdy w myślach marzy o miłości.

Bardzo zaskoczył mnie ostatni rozdział książki. W niektórych książkach, zwłaszcza obyczajowych już na samym początku można spekulować lub przewidzieć jej zakończenie. Tutaj było zupełnie inaczej. Owszem w myślach zastanawiałam się nad ostatnimi stronami, gdy byłam w połowie książki, jednak tutaj spotkało mnie coś innego, coś miłego i fajnego. Magdalena i Aleksander idealnie skomponowali treść, aby czytelnik nie mógł się niczego domyślić.

Jestem przeszczęśliwa, że znowu mogłam powrócić do mieszkańców Miasteczka. Bardzo się z nimi zżyłam i uśmiech na ustach po zakończeniu książki świadczył o tym, że to spotkanie po kilku miesiącach było warte zachodu i ciężkiej pracy obojga autorów. Magdaleno, Aleksandrze brawo!

Historię z Biura M polecam Wam z całego serca, jestem pewna że nie będziecie się nudzić, bo ja nie mogłam się od niej oderwać.

Ocena: 6/6

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli już przeczytałeś recenzję to napisz teraz coś od siebie, podziel się z nami swoją opinią na temat tej książki :)

Polub nas!

Obserwatorzy

Spis blogów książkowych

Mazowieccy Blogerzy Książkowi